Szedł do niej po ciemnościach, jak wicher po łanie!

Kto ma oczy — niech widzi! Był ich cały trój:

On i barłóg, i ona

I wyrychlił ramiona,

By ją porwać na trwałe wbrew światu kochanie!

Biel jej ciała przywłaszczał. Biel, na pewno biel!

A chłonęła go w siebie ciszkiem jak mogiła.

Poznał, czym jest czar nocy, szept i chętna ściel,

I tak skochał dziewczynę,

Że wołała w mrok: «Ginę!» —