Bo się pierwszej miłości niechcący broniła.

Gil jej w uszach zadzwonił. Gil, na pewno gil!

Tak tętniła krwią śpiewną, tak drżała w głąb chcenia...

Zdzierż szczęście!... Nie zdzierżyła!.. Ledwo kilka chwil!...

Nienawykła do czaru,

Zmarła z westchnień nadmiaru,

Umierając, nie miała nic do powiedzenia!

Strych zawinił wszystkiemu! Strych, na pewno strych!

Z jego wyżyn dał w nicość nura bezpowrotnie, —

Zaśmiał się w samo niebo, a przy ziemi — ścielił,