I, uszczęśliwiony, znowu wygłosił zaklęty czterowiersz:
Jest tu brama w skale,
I są czary w bramie!
Ku swej własnej chwale
Otwórz się, Rezamie!
Ale Sezam, nazwany mylnie Rezamem, nie otworzył przed Kassimem swej bramy czarodziejskiej.
Kassim znów się w czoło dłonią uderzył i rzekł:
— Teraz już przypominam sobie doskonale, że ta skała nazywa się Bezam!
Ale Sezam, po raz wtóry mylnie nazwany Bezamem, pozostał zamknięty przed zlęknionym28 Kassimem.
I raz po raz Kassim w czoło się dłonią uderzał i przezywał Sezam Kezamem, Nezamem, Lezamem, lecz nie nazwał go ani razu Sezamem. Z rozpaczą patrzył na swoje wory, pełne złota, i na niewzruszoną ścianę zamkniętej skały. Pnie malachitowe śmiały się po kątach jaskini, a dukaty same wyskakiwały z worków i z powrotem wpadały do swoich kufrów. Wreszcie pamięć Kassima tak się zmąciła, że w końcu zapomniał wszystkich słów zaklętego czterowiersza. Stał blady i drżący z przerażenia.