*
Tymczasem zbójcy wrócili ze swojej wędrówki po rozmaitych krajach. Wjeżdżając na polanę, spostrzegli dziesięć mułów obok skały. Muły, spłoszone tętentem koni, pouciekały do lasu. Zbójcy pozsiadali z rumaków, a kapitan rzekł do nich:
— Panowie zbójcy! Nie wiem, do kogo należą te muły, ale domyślam się, że ich właściciel znajduje się w pobliżu Sezamu. Może się ukrył w jakimś krzaku, żeby nas podpatrzyć i podsłuchać. Zanim więc wejdziemy do naszej jaskini, musimy wszystkie krzaki dokładnie obszukać.
Zbójcy natychmiast obszukali wszystkie krzaki, ale nie znaleźli nikogo.
— Panie kapitanie — rzekli chórem — w krzakach nie ma nikogo.
Kapitan zasmucił się i rzekł:
— Mam złe przeczucia i czuję, że mi się wąsy zaczynają od gniewu poruszać. Musimy jednak zagrabione w nowej podróży skarby ukryć w naszej jaskini.
To powiedziawszy, kapitan podszedł do skały i zawołał:
Jest tu brama w skale,
I są czary w bramie!