Czemuż nie ma ust moich na łące?

Rwać mi kwiaty rękami obiema!

Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

Zabóstwiło5 się cudacznie pod blekotem6 na uboczu,

A to jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu,

I czuć było, jak boleśnie chce się stworzyć, chce się wcielić,

Raz warkoczem się zazłocić, raz piersiami się zabielić —

I czuć było, jak się zmaga zdyszanego męką łona,

Aż na wieki sił jej zbrakło7 — i spoczęła niezjawiona!

Jeno8 miejsce, gdzie być mogła, jeszcze trwało i szumiało,