Czemuż dziada pomijasz aż po samo kolano?
Za wysokie snadź13 progi dla czarciego nasienia14,
Ty, wymoczku rusalny — ty, chorobo strumienia!
Pieszczotami to drewno chcesz pokusić do grzechu?
Oj da-dana, da-dana! — umrę chyba ze śmiechu!» —
Spowiła go ramieniem, okręciła, jak frygą15!
«Pójdźże ze mną, dziadoku — dziaduleńku — dziadygo!
Będę ciebie niańczyła na zapiecku16 z korali,
Będę ciebie tuczyła kromką żwiru spod fali.
Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne,