Jakim śmiechem pośmieszyć, jakim smutkiem posmęcić?
Wytrzeszczyła nań7 oczy — szmaragdowe płoszydła8 —
I objęła za nogi — pokuśnica9 obrzydła.
Całowała uczenie, i łechtliwie, i czule,
Oj da-dana, da-dana! — tę drewnianą, tę kulę!
Parskał śmiechem dziadyga w kark poklękłej10 ułudy,
Aż przysiadał na trawie, jakby tańczył przysiudy11.
Aż mu trzęsła się broda i dwie wargi u gęby,
Aż się kulą obijał o perłowe jej zęby!
«Czemuż jeno12 całujesz moją kłodę stroskaną?