I żaden zawód ich nie dosięga!
I nawet z resztek zsiniałej wargi
Nie wydobędziesz jęku, ni skargi!
Oto w pobliżu mam ja sąsiada,
Co już od serca w proch się rozpada.
Ten ci jest śmiercią ode mnie starszy, —
I śpi, na żmijach głowę oparłszy.
Lecz co przecierpiał i co zobaczył, —
Nawet półszeptem wyrzec nie raczył!
Nie ulżył jękiem niemej żałobie,