Będę ciebie niańczyła na zapiecku33 z korali,

Będę ciebie tuczyła kromką żwiru spod fali.

Będziesz w moim pałacu miał wywczasy niedzielne,

Będziesz pijał z mej wargi pocałunki śmiertelne!»

Pociągnęła za brodę i za torbę żebraczą

Do tych nurtów pochłonnych34, co się w słońcu inaczą35.

Nim się zdążył obejrzeć — już miał falę na grzbiecie —

Nim się zdołał przeżegnać — już nie było go w świecie!

Zakłębiły się nurty — wyrównała się woda,

Znikła torba dziadowska i łysina, i broda!