Księżycowe i słoneczne,

I wesołe, i taneczne,

Żeby miała śmierć słodką.

A gdy jej dusza, niby kropla z wiosła,

Strącona z ziemi — w ciemność się uniosła,

Aniołowie, w locie biegli,

Na spotkanie jej wybiegli,

Bardzo senni, bardzo biali,

Szalejąc w wieczności progach,

Zagrobnie ją całowali