Jeno wicher we sto koni

Znikąd ku nim bieży.

Wybiła godzina — wiosna się zaczyna,

Z chaty poprzez kwiaty wybiega dziewczyna,

Dzban zielony, pełen wody,

Niesie zmarłym dla ochłody

W skwar śmiertelnej niepogody,

Co w proch wargi ścina.

Stopy moje — bose, skronie — złotowłose,

Kochałam, płakałam, zmarłym wodę niosę,