Bałwan ze śniegu

Tam — u samego lasów brzegu,

Gdzie kruk — jedyny pustki widz,

Ktoś go ulepił z tego śniegu,

Co mu na imię: biel i nic...

Na głowę śmieszną wdział czapulę,

A w bok żebraczy wraził kij —

I w oczy spojrzał mu nieczule

I rzekł na drwiny: „Chcesz — to żyj!”

I żył niezgrabny, byle jaki,