Aladyn nie znał się na wartości pereł, ale podobał mu się ich kształt okrągły, więc nazrywał ich sporo i schował do kieszeni.
Podszedł potem do następnych drzwi hebanowych i zawołał:
— To ja, Aladyn!
Hebanowe drzwi otworzyły się na oścież i Aladyn wszedł przez nie do drugiego ogrodu.
W drugim ogrodzie kwitły na drzewach szmaragdy21, turkusy22, topazy23, rubiny24 i chryzolity25 i napełniały ogród światłem błękitnym, żółtym, czerwonym i fioletowym. Wszystkie te światła mieszały się nawzajem, aż mżyły w oczach. Aladyn nie wiedział, że są to kamienie drogocenne, ale podobały mu się barwy tych dziwnych owoców, więc nazrywał ich pod dostatkiem i napełnił nimi kieszenie.
Zbliżył się wreszcie do następnych drzwi miedzianych. Ponieważ i te drzwi były zamknięte, więc Aladyn znów zawołał:
— To ja, Aladyn!
Drzwi miedziane otworzyły się i Aladyn wszedł do ogrodu trzeciego.
W trzecim ogrodzie kwitły na drzewach same brylanty tak wielkie, jak jabłka. Kwitły i migotały i połyskiwały tak mocno, że cały ogród podziemny zdawał się płonąć. Aladyn musiał dłonią oczy od tego blasku przesłonić. Nie znał się na wartości brylantów, ale podobały mu się ich połyski i migoty, więc nazrywał ich bardzo dużo i poszedł dalej, do drzwi następnych. Drzwi te były ze szczerego złota.
Aladyn znów zawołał: