— Zły jesteś, żem cię pod sobą kawał czasu miał i żem na twym karku kawał świata ujechał! — odparł zwycięsko Kiepas.
— Głupiś! — powtórzył Gryz.
— A może ci twą koźlą odmianę tak postrzępiłem i poniszczyłem, że ci się w nią teraz wystroić już niesporo22 — domyślał się Kiepas.
— Głupiś! — wrzasnął Gryz, natężając szyję, jakby ją chciał do cna wyżyłować.
Kiepas zamilkł na chwilę.
— A ja co myślę, to myślę — odezwał się po chwili milczenia i grudkę ziemi, w palcach wygniecionej, cisnął za siebie.
— Co myślisz? — spytał Gryz, głosem zawczasu zdławionym.
— A to myślę, że z diabłem konszachty masz — odparł Kiepas i powstał z ziemi stanowczo.
Gryz, milcząc, w pysk go lunął.
— Jeżeli jeszcze raz tę obelgę powtórzysz, w pysk cię lunę — rzekł, dłoń o grzbiet kozła pocierając.