Pamiętam nudny wóz.

A była niedorzeczność i drwina w tej zgrozie!

I był nieludzki mus!

Bałem się, że Cię żywcem oddamy mogile

W złym, letargicznym śnie.

I ktoś wtargnął do wozu i rzekł, że się mylę,

I uspokoił mnie.

Czekałem, aż wóz ruszy, by wlec Cię do miasta...

W skwar słońca skrzypnął wóz.

Drgnęła trumna, a była godzina dwunasta.