Gdzie ślad życia na piasku starannie zatarto.

Bóg darmo dłoń ku niemu wyciąga z pobliża,

Ażeby go powołać na wspólne biesiady

We mgle, którą anioły, czyniąc znaki krzyża,

Rozpraszają dla gościa. Gość niezłomnie blady

Usuwa się i stroni, i w pozgonnej2 ciszy

Udaje, że nie widzi nic i nic nie słyszy.

Niegdyś skrzydła wiatraków sen, posłuszny wiośnie,

Złocił mu w groźne miecze rycerskich orszaków,

A dzisiaj w dłoniach Boga, podanych miłośnie,