Dziejba leśna, I

I

Niegdyś dom mój ochoczy

Niegdyś dom mój ochoczy i świat za dąbrową

Porzuciłem, by dachu nie mieć ponad głową,

I siebie porzuciłem gdzieś na skraju lasu

Bez pomocy, bez żalu, bez śpiewu, bez czasu

I biegłem tam, gdzie burza, mrok i zawierucha,

By serce niepokoić i narazić ducha —

Tak się chciałem utrudzić i krwią własną zbroczyć,