Na istnienia naszego — ból, krzywdę i strwon4?
Czemuśmy nie wyryli choćby kreciej nory,
By dać szczęściu — kryjówkę i nocleg, i schron?
Zaniedbaną pieszczotą chcemy zmóc rozpacze, —
Na ustach słów spóźnionych zbytecznieje5 gwar...
I płacz ciągle nas ściga, choć już nikt nie płacze, —
Bo i cóż nam zostało? — To jedno: twój czar!...
O, nie znuż się ostatnim czarowania trudem!
Wytrwaj w jawie, co męczy zbyt usilnym snem!
Nie wiesz nawet, czym dla mnie w mroku — poza cudem