I w przemokłą od rosy — nieskończoność róży...
MAKARY
Tyle w tobie nicości, co skrzydeł w łabędziu...
DZIEWCZYNA
Twój bóg nazbyt jest nigdzie, mój — na podorędziu68.
Wskazuje otwór, słońcem zalany.
Spójrz — światła już się burzą! W słońcu mi do twarzy!
Osłania z lekka piersi.
Lubię w nim się zazłocić! Niech się pierś pojarzy69!
I lubię kędziorami niepotrzebnie wstrząsać,