Co dla czworga rąk.

A ty, zmierzchu złoty,

Konaj wpośród łąk.

Jedna dal w błękicie,

Ale różna łódź!

Trzebaż było życie

Z ową dalą skuć?...

Późny wieczór stroni

Od zielonych bruzd.

Dłoniom zbrakło dłoni,