I cofają się właśnie w ten świat, gdzie ja stoję

I podglądam ich pilnych przeistoczeń trudy.

I

Południe

Obłok blaskiem sam siebie zaćmiewa w upale,

Dno błękitem przeciera, lub nie ma dna wcale.

Rumianek, co w tych żarach biel gubi cudacznie,

Trzykroć w nic się odzłoci, nim kwiatem być zacznie...

Płat murawy od wzgórza całą źdźbeł bezsiłą

Zielenieje mi w oku — w skrócie i pochyło...