Które zeń w śpiewie przechodzą do słów.

Zna pląsy gwiezdne, wszechświatów taneczność

I wir, i turkot rozszalałych jazd, —

Pieśnią jest życie i pieśnią jest wieczność

W takt mego serca i nie moich gwiazd!

Gdy wieczór na noc do snu się układa,

Zmierzchami tłumiąc purpurowy żal,

Bóg, niby z nieba strącona kaskada,

W pierś mą uderza i rozdzwania w dal...

I drgają w piersi rozdzwonione losy,