Goryl

Spoza drzew gęstwy goryl kosmaty

Śmieszliwym ślepiem wyzierał w światy.

Małpował orła, gdy ranny strzałą

Wlecze po ziemi nic warte ciało.

I lwa małpował, kiedy w barłogu

Kłem spłoszonemu zagraża Bogu.

I, drwiąc, przedrzeźniał wieczności minę,

Kiedy z błękitu schodzi w dolinę.

Aż śmierć, wtulona w szary przyodziew1,