Diabeł spojrzał na ową dłoń i rzekł z pogardą:
— Zaczekam, aż się zmęczysz i dłoń ową opuścisz, a wówczas zawładnę twym ciałem i duszą.
— Nie opuszczę jej nigdy! — odparł Tajemnik z mocą.
— Opuścisz, gdy ci sił zabraknie i gdy się przekonasz, że Ów, do kogo ją wzniosłeś, nie będzie ci ojcował!
— Będzie! — upierał się Tajemnik.
— Nie będzie! — zaprzeczał diabeł.
— Będzie!
— Nie będzie!
I znowu spojrzał diabeł na wzniesioną dłoń Tajemnika, czekając, zali21 już prędko ją opuści, zniewolony umęczeniem.
Wszakże czekał na próżno.