Karczma

Między niebem a piekłem, wśród słynnych bezdroży,

Które lotem starannie pomija duch boży,

Stoi karczma, gdzie widma umarłych opojów

Święcą tryumf swych szałów pijackich i znojów.

Skąpiec, co, mrąc, ostatnie połknął ametysty,

Znajdzie tu za dwa grosze nocleg wiekuisty, —

I zbrodniarz, co w błysk noża zachował swą wiarę,

Zdoła tutaj niejedną nadybać ofiarę, —

I nierządnica, sennym wabiąca pachnidłem,