Fatyma odała mu swoje szaty. Czarnoksiężnik przywdział je i szepnął złowrogo:
— Oddaj mi teraz swoją białą zasłonę, którą nosisz na twarzy.
Fatyma oddała mu zasłonę.
Czarnoksiężnik szepnął wówczas ciszej i groźniej.
— Oddaj mi teraz swoje życie.
— Bierz je — odrzekła Fatyma — ale mi powiedz przynajmniej, za co mnie zabijasz?
— Za nic! — zaśmiał się czarnoksiężnik. — Zabijam cię dlatego, abyś przed nikim nie mogła zdradzić moich czynów.
Mówiąc to, wyjął sztylet, zabił Fatymę, ukrył jej zwłoki w krzakach, a sam wrócił do celi, gdzie noc całą przenocował.
Nazajutrz wyszedł na miasto, przebrany w szaty Fatymy i okryty jej białą zasłoną.
Ludzie, myśląc, że to idzie Fatyma, kłaniali się nisko, prosili o błogosławieństwo lub o uzdrowienie.