Powtarzają bez końca zwyczajem pokuty

Zbrodnię, raz popełnioną2, lub cud nie do wiary,

Co ich wyzuł z istnienia, sam z śmierci wyzuty.

Na jaw z grobu dobyci próbują swej siły

W przybytku, który w słońca kąpie się kurzawie,

Jak szpital zmartwychwstałych, zwiedzany ciekawie

Przez tych, co nie zdołali zmóc jeszcze mogiły.

Korzystając z zachwianej przez żywych podłogi,

Pożyczonym ku życiu mocują się ruchem,

Strasząc dzieci obladłe i radując bogi3,