Śpiącemu w mogił obłędzie, —

Gdzie się podziewa to, co mną było,

A nigdy mną już nie będzie?» —

Nic nie odrzekła w trwodze dziecięcej,

Lecz martwa padła na wrzosy.

Pewno kochała o wiele więcej,

Niż myślał — kusząc niebiosy.

Padła w ustroniu ojesieniałem,

Gdzie kwiatom — straszno różowieć,

By kochankowi całym swym ciałem