Kocmołuch

Gdy śródlistne trzepoty gilów i jemiołuch

Zmącą ciszy cmentarnej ustrój niezawiły, —

Cień z trudem z zaniedbanej wychodzi mogiły,

Cały w rdzach i liszajach — podziemny kocmołuch.

Słońce, grzejąc zmarłego, roztrwania po trawie

Złote krzty — złote supły i złotsze podłużki,

A on zmysłem nicości wyczuwa jaskrawie,

Jak śmierć w słońcu — w kształt nikłej maleje śmiertuszki...

Niezbyt pewny swej jawy i ufny snom niezbyt, —