Kopciuszek

Gdy Kopciuszek łachmanów rozmarzonym zgrzebłem

W balu niedostępnego wdumał się przepychy,

Wróżka, lecąca jutra niepewnym śródniebiem,

Nagle przed nim stanęła. Był wieczór dość cichy.

A ona w cudach pilna i w radości chyża

Utkała z pajęczyny, skradzionej spod płota,

Suknię, co prześwituje do oczu pobliża

Oddalami w szkarłatach zanikłego złota...

Szczypta złudy... Źdźbło jawy... Zaufaj, nim zgaśnie!