W pszczół wyroje, w żal bez końca,

W sen o Bogu i o Maju.

W nagłą pustkę na rozstaju,

W spodziewaną poprzód3 grozę,

W cień cmentarza, popod4 brzozę,

A niosąc, wciąż kołysali,

A kołysząc, zamawiali,

Żeby miała śmierć słodką.

Kopiąc wspólnie dół wśród ostu

Najpierw w glinie, potem w głazie,