W polu

Dwoje nas w ciszy polnego zakątka.

Strumień na oślep ku słońcu się pali,

W liściu, co trafił na krzywy prąd fali,

Wirując, płynie szafirowa łątka35.

Nadbrzeżna trawa, zwisając, potrąca

O swe odbicie zsiwiałą kończyną,

Do której ślimak, pęczniejąc z gorąca,

Przysklepił muszlę swym ciałem i śliną.

W przerzutnym36 pląsie znikliwsza37 od strzały