Sama przede mną swą gęstwę rozluźnia,

By mi ukazać, jak się cień motyla

Tuż za skrzydłami po kwiatach opóźnia,

I jak bąk w futro odziany tygrysie

Na złotym jaskrze343, olbrzymiejąc344, skrzy się,

Coraz to z innej zachodząc go strony —

I jak przez maku czerniawą purpurę

Żuk, w wonnym wnętrzu chytrze zatajony,

Prześwieca plamą ruchliwą i ciemną —

Jak chwiejna żaba, wznosząc ślepie bure