Szła z dala, jakby wiek mijał za wiekiem,

Nie czyniąc zmiany, nie tykając wcale

Pilnie ku słońcu roziskrzonych kwiatów,

Ani świegotu skowronka w upale

Południejących nieustannie światów,

Na których błękit wsparł się mimochodem.

Naówczas341 wpodłuż342 kładłem się na trawie,

Ażeby badać skrycie i ciekawie

Znajomą łąkę, oglądaną spodem,

Co rozumiejąc, czym jest taka chwila,