A on w zaświat stroni,

Ona go swoim czarem do bólu zachęca,

A on patrzy, nie patrząc, i korbę pokręca,

I odjeżdża — odjeżdża — gdziekolwiek — pośpiesznie,

Turkocząc i furkocząc, niezgrabnie i śmiesznie,

Odjeżdża, kalekując368, w poszukiwań znoje,

W kraje przygód miłosnych, w wieczne niepokoje.

Szewczyk

W mgłach daleczeje369 sierp księżyca.

Zatkwiony370 ostrzem w czub komina,