Boże obłoków, Boże rosy,
Naści373 z mej dłoni dar obfity,
Abyś nie chadzał w niebie bosy
I stóp nie ranił o błękity!
Niech duchy, paląc gwiazd pochodnie,
Powiedzą kiedyś w chmur powodzi,
Że tam, gdzie na świat szewc przychodzi,
Bóg przyobuty374 bywa godnie!
Błogosławiony trud,
Z którego twórczej mocy