Śmieszył ludzi tym bólem, co tak skacząc, boli.

Śmieszył skargi hołubcem391 i żalu wyrwasem392,

I żmudnego cierpienia nagłym wywijasem.

Zwlókł się do swej chałupy: «Idź precz popod393 płoty,

Niepotrzebny nam skoczek w polu do roboty!»

Pobiegł do swego kuma, co w kościele dzwonił,

Lecz ten nie chciał go poznać i kijem postronił394.

Podreptał do kochanki, a ta się zaśmiała

Ramionami, biodrami, wszystką mocą ciała395!

«Z takim w łożu drygałą396 mam tańczyć do śmierci?