I przy łożu twym staję, niby na warcie!

Żaden lęk mię421 nie zlęknie i nie wyżenie422,

Nawet rąk twych po murach spłoszone cienie,

Choćbyś mnie zaklinała wszystkimi słowy,

Już ja nigdy nie wyjdę z twojej alkowy!

[Kwapiły się burze...]

Kwapiły423 się burze,

Opóźnił się cud!

Powymarły424 róże

W cieniu twoich wrót.