O kulach przez błonie425

Szedłem do tych róż.

Przyjść raz drugi po nie

Nie wolno mi już!

[Ponad zakres śnieżycy, ponad wicher i zamieć...]

Ponad zakres śnieżycy, ponad wicher i zamieć

Duch mój leci ku tobie w świateł kręgi i smugi.

Czyjaś rozpacz się sili w biały posąg okamieć426,

W biały posąg nad brzegiem ociemniałej427 jarugi428.

Odkąd znikłaś w objęciach niedomkniętej w świat bramy,