Porwał ją w swe ramiona ku warg swych potrzebie.

«Ciebież tulę w objęciu? Odpowiedz, że ciebie!»

Bożym wrzaskiem przeczyła rąk jego przemocy,

Wyrywała się z ramion aż do późnej nocy!

Ale on ją pod leśnym uciszył pagórem,

Wtłoczył żywcem do wora i przewiązał sznurem.

Jak złodziej, pomykając jarami466 po jarach,

Powrócił do dom z worem wrzeszczącym na barach.

Wiedział, co przyniósł w worze — a i po co — wiedział!

Stał u progu zdyszany — wór mu u nóg siedział.