Tego śpiewu zgruch i rozgruch długi

Któż by pojął, któż pochwyciłby?

Rozbrykane, rozwierzgane strugi

Miażdżą o ziem pluskające łby.

Już przy ziemi wrzask ich zaumiera57,

A po niebie jeszcze dalej gna!

Chmura oścież w wszechświat się rozdziera,

Nie ma za nią kresu ani dna!

Słońce, w szyby łzawiejąc odżdżone58,

Po podłodze złoty wzburza łan,