Nie było go na drogach, ni w ukryciu alej,

Ani w nim, ni poza nim, ni bliżej, ni dalej!

Wezbrany poza łoża miłosnego miedzą,

Jeno poił się słodką o sobie niewiedzą.

I tak uczył się nie być od nocy do świtu,

Aż się zbudził przy gwiazdach — bywalec niebytu.

I ujrzał, że bogini, rozkoszą opiła,

W mrocznym łożu jaśnistym475 kształtem się ciemniła.

«Ciemnij się w moją miłość, rozum mi odbieraj,

Ale w moich objęciach nigdy nie umieraj!»