Mówi, a dusza — nikła i płochliwa mara —

Słucha jego poszeptów i przez łzy się stara

Kochać te same kwiaty, rwać te same kwiaty...

Otchłań

Kiedy wnoszę do lasu znój mego żywota

I twarz tak niepodobną do tego, co leśne,

Widzę otchłań, co skomląc, w gęstwinie się miota

I rozrania557 o sęki swe żale bezkreśne558.

Rozedrgana zielonym, pełnym rosy płaczem,

Przerażona niebiosów ułudnym pobliżem —