Nie wiedzieliście wówczas, co ludzkie, co boże —
I któremu z was dano zawiekować568 w niebie.
Praczerwcowym dotychczas pijany upałem,
Ziołom oto przed chwilą dałeś pochwalonkę
I po trudach, podjętych wyćwiczonym szałem,
Coś pozyskał? — Motyla, żuka czy biedronkę?
Kocham cię za twojego obłędu bezwinę569,
Za czar twojej niemocy, za wspomnienia bratnie!
Spójrz, jak blednę śmiertelnie i bez żalu ginę,
Gdy mówię słowo: kocham — to słowo ostatnie.