W taką zamrocz7 paproci, w takich cisz kurhany8,
W taki bezświat zarośli, w taki bezbrzask9 głuchy,
W takich szumów ostatnie kędyś10 zawieruchy,
Że leży oto martwy w stu wiosen bezdeni11,
Cienisty, jak bór w borze — topielec zieleni.
Gwiazdy
Tej nocy niebo w dreszczach od gwiazd mrugawicy12
Kołysało swój bezmiar w sąsiednie bezmiary,
To w próżnię swe radosne unosząc pożary,
To zbliżając je znowu ku mojej źrenicy.