Jakaś wariatka męczeńsko uboga,

Słynna w zaułku na całe podwórze,

Wrzuca do skrzynki, strumniałej przy murze,

List, nieudolnie skreślony do Boga.

Przemiany

Tej nocy mrok był duszny i od żądzy parny,

I chabry, rozwidnione suchą błyskawicą,

Przedostały się nagle do oczu tej sarny,

Co biegła w las, spłoszona obcą jej źrenicą —

A one, łeb jej modrząc122, mknęły po sarniemu