Bo nie snem się sny płomienią,

Jeno deszczem i zielenią, —

Duch mi zbłąkał się w ciele, jak wpośród dąbrowy.

Przeto Bóg, co mnie stworzył, zbladł podziwem zdjęty,

Żem uszedł jego dłoniom w tych pokus odmęty!

W kształt mnie ludzki rozżałobnił,

A jam znów się upodobnił

Kwiatom i wszelkim trawom, i źdźbłom gorzkiej mięty.

Nawołujcie się, ludzie, pod jasnym lazurem,

Chórem w światy spojrzyjcie, zatrwóżcie się chórem!