Połóż kwiaty na rozstaju,

Zwilżyj miedzę w tym ruczaju2,

Co wie o mnie, że trawą brzeg jego nawiedzę.

Już słońce mimochodem do rowu napływa,

Skrzy się łopuch kosmaty i bujna pokrzywa, —

Jeno3 pomyśl, że ci wolno

Kochać łątkę4 i mysz polną,

I przepiórkę, co z głuchym trzepotem się zrywa!

Idzie miłość po kwiatach — wadzi o twe ciało,

Zważaj, by ci przed czasem w słońcu nie zemdlało.