Że pełen twojej woni i twego przewiewu,

I zawiesić mi go potem

Na tej brzozie popod9 płotem

I zamierać pod brzozą od własnego śpiewu.

Dzisiaj chatę zamiotłem w jedno okamgnienie,

Z czworga kątów różami wypłoszyłem cienie,

A próg, zdobny pajęczyną,

Namaściłem suto gliną

I wodą moje pylne skropiłem przedsienie.

Jużem sobie nie szczędził radosnych zabiegów,