Wypiekając chleb z mąki, srebrzystszej od śniegów,

A tę ławę, tę — dębową

Przesłoniłem chustą nową,

Co się cała zieleni, krom10 czerwonych brzegów.

Będę czekał na ciebie z dłonią na zasuwie,

Zasłyszawszy twój szelest, z nóg zdejmę obuwie,

Wyjdę bosy na spotkanie,

Śpiewający niespodzianie,

A śpiewając, pomyślę, że pacierze mówię.

Wyślij pierwej z nowiną co najlichsze ziele,